Mężczyźni też bywają ofiarami przemocy domowej
Jakub Kotuła · Free Yourself Poland
Mężczyzna jako ofiara przemocy domowej to temat, o którym prawie się nie mówi. Nie dlatego, że nie istnieje, tylko dlatego, że nie pasuje do utrwalonego obrazu, w którym mężczyzna zawsze jest silny, milczący i nie płacze. Badania z Wielkiej Brytanii pokazują, że ponad jedna trzecia mężczyzn zgłasza doświadczenie przemocy domowej, a w Stanach Zjednoczonych podobny odsetek mężczyzn przyznaje, że był ofiarą przemocy psychicznej w domu. W Polsce ten temat dopiero raczkuje, w dużej mierze dlatego, że mężczyzna, który mówi „to mnie rani", wciąż częściej słyszy „ogarnij się", niż „opowiedz mi więcej".
Przemoc emocjonalna, której nie widać
To nie zawsze krzyk. Częściej to stałe napięcie, cisza jako kara, dni ignorowania po tym, jak powiedziałeś coś „nie tak", gaslighting w stylu „przesadzasz", „nic takiego nie powiedziałam", „to przez twoje dzieciństwo". Kiedy codziennie zastanawiasz się, czy to Ty jesteś problemem, bo każda Twoja reakcja jest przetwarzana jako przewrażliwienie, żyjesz w napięciu, które z czasem wyniszcza tak samo skutecznie jak jednorazowa awantura, tylko wolniej i ciszej.
Przemoc werbalna, finansowa i społeczna
Werbalna to systematyczne umniejszanie, „znowu coś spieprzyłeś", „nie drzyj się jak baba", podane często z uśmiechem, jakby to był tylko żart. Finansowa to poczucie, że Twoja wartość jest liczona stanem konta, że nie możesz powiedzieć „nie stać mnie" bez bycia „słabym" ani wydać na siebie bez bycia „egoistą". Społeczna to publiczne ośmieszanie przy znajomych, anegdoty kosztem Twojej godności, którym musisz się śmiać razem z resztą, bo inaczej będzie foch do końca wieczoru. Żadna z tych form nie zostawia siniaka, ale wszystkie razem potrafią rozłożyć poczucie własnej wartości równie skutecznie jak przemoc fizyczna.
Zobacz cały odcinek na YouTube
Ten tekst powstał na bazie odcinka na kanale Free Yourself Poland, obejrzyj go w całości.
Przemoc seksualna i fizyczna też dotyczy mężczyzn
Przemoc seksualna wobec mężczyzn rzadko wygląda jak z podręcznika. Częściej to seks używany jako nagroda za „dobre zachowanie" albo jako kara, odmowa bliskości jako narzędzie kontroli, presja, żeby zgadzać się mimo braku ochoty, bo odmowa oznacza dramat. Przemoc fizyczna ze strony partnerki to nie tylko sceny rodem z filmu akcji, to też popchnięcia, spoliczkowanie, przepychanki, rzeczy, które nie zawsze zostawiają ślad na ciele, ale zawsze zostawiają ślad na poczuciu własnej godności. Żadna z tych form nie przestaje być przemocą tylko dlatego, że sprawczynią jest kobieta, a ofiarą mężczyzna.
Dlaczego mężczyźni o tym nie mówią
Bo społeczny scenariusz nie przewiduje mężczyzny jako ofiary. Powiedzenie na głos „to mnie rani" wciąż bywa odbierane jako coś, co odbiera część męskości, zamiast jako akt odwagi. Skutki tego milczenia są realne, przewlekła depresja, poczucie, że nikt nie zapyta „jak się trzymasz", wyższe ryzyko sięgnięcia po alkohol albo po najbardziej drastyczne rozwiązania zamiast po rozmowę czy pomoc. Im dłużej coś takie zostaje bez nazwy, tym trudniej z tego wyjść, dlatego pierwszym krokiem jest zwyczajnie nazwanie tego, co się dzieje, po imieniu, przed samym sobą, a potem przed kimś, komu ufasz.
Encyklopedia manipulacji pokazuje, jak wyglądają w praktyce gaslighting, kontrola finansowa i szantaż emocjonalny, żebyś potrafił je rozpoznać, zanim zaczniesz wątpić w siebie zamiast w to, co się właśnie dzieje.
Zobacz Encyklopedię manipulacjiNazwanie przemocy wobec mężczyzn po imieniu nie ma na celu umniejszania cierpienia kobiet, które jej doświadczają, bo to osobny, równie realny problem. Chodzi o to, żeby przemoc przestała być rozpoznawana według płci ofiary, a zaczęła być rozpoznawana po tym, czym naprawdę jest, niezależnie od tego, kto ją stosuje.
