Męskość to nie rola, którą ktoś ci napisał
Jakub Kotuła · Free Yourself Poland
Masz być grzeczny, ale twardy. Masz dużo zarabiać, ale być dostępny emocjonalnie o każdej porze. Masz iść na terapię, ale lepiej, żebyś nikomu nie mówił, że cierpisz. Z każdej strony przychodzi inny zestaw wymagań, i nieważne, którą stronę wybierzesz, i tak usłyszysz, że robisz to źle. To nie jest życie, to odgrywanie ról napisanych przez kogoś innego, zanim jeszcze zdążyłeś się odezwać.
Dwa obozy, które ciągną w przeciwne strony
Z jednej strony słyszysz, że masz oddać władzę, której nigdy nie miałeś, że każda Twoja decyzyjność to opresja. Z drugiej strony wjeżdża narracja o dominacji, zimnej kalkulacji i nieufności wobec każdej kobiety. Obie skrajności obiecują odpowiedź na to, kim masz być, i obie odbierają Ci coś ważniejszego, prawo do szukania tego samemu. Kiedy próbujesz być sobą pomiędzy tymi dwoma głosami, ryzykujesz, że zostaniesz nazwany albo toksyczny, albo słaby, niezależnie od tego, co zrobisz.
Jak tracisz autentyczność, krok po kroku
Zaczyna się niewinnie, od „jasne, mogę", „nie ma sprawy", żeby nie sprawiać kłopotu. Z czasem stajesz się kimś, kto rozwiązuje problemy wszystkich dookoła i nikt już nie pyta, czego Ty właściwie chcesz, bo sam nauczyłeś ich, że nie masz potrzeb. Psychologia nazywa to mechanizmem internalizacji oczekiwań, bierzesz cudze wymagania i zamieniasz je we własny wewnętrzny kodeks, aż w końcu nikt nie musi Cię już pilnować, sam się kontrolujesz. Nie chodzi o to, że pomaganie jest złe, chodzi o to, kiedy robisz to tylko po to, żeby dostać poklepanie po plecach, a nie dlatego, że sam tego chcesz.
Zobacz cały odcinek na YouTube
Ten tekst powstał na bazie odcinka na kanale Free Yourself Poland, obejrzyj go w całości.
Twardość, która jest fasadą
Nie chodzi o to, żeby przestać być opanowany albo silny, jeśli to naprawdę Twoje. Chodzi o to, kiedy zimny spokój jest tylko maską założoną na siłę, żeby nie wyjść na słabego. Wielu mężczyzn, których wszyscy podziwiają za to, że „wygrali życie", w środku czuje się przegranych i nieważnych, bo nikt nigdy nie nauczył ich wyrażać emocji bez wstydu. Jeśli Twoja twardość wynika z Twojej natury, jest w porządku. Jeśli jest odpowiedzią na brak wsparcia w dzieciństwie i grasz ją, bo nauczono Cię, że inaczej się nie da, to nie jest siła, to trauma w przebraniu.
Co naprawdę buduje siłę
Robert Sapolski w książce „Zachowuj się" pisze, że testosteron nie tworzy agresji, wzmacnia dominację i rywalizację tylko wtedy, gdy istnieje kontekst działania, który tego wymaga. Jeśli największym wyzwaniem dnia jest wybór między dwoma serialami, testosteron nie ma gdzie się zrealizować, a jego poziom faktycznie spada przy długotrwałym braku wyzwań i stymulacji. Jocko Willink, wieloletni dowódca oddziałów Navy Seals, mówi to samo z innej strony, twardszy stajesz się od najmniejszej kolejnej trudnej decyzji, nie od jednorazowego postanowienia. Duch rośnie w trudzie, a więdnie w wygodzie.
Toksyczny jest fałsz, nie męskość
Męskość nie jest toksyczna, może być co najwyżej zraniona, przerysowana albo źle prowadzona, tak jak każda cecha doprowadzona do skrajności. W swojej naturze to odpowiedzialność, opanowanie i działanie mimo lęku, a nie udawanie ideału, żeby zasłużyć na akceptację. Problem nie leży w tym, że jesteś decyzyjny albo że masz potrzeby, problem leży w fałszu, w kopiowaniu gotowych wzorców, bo nikt nie pokazał Ci, jak znaleźć własny.
Rozpoznanie własnych wzorców rzadko udaje się w pojedynkę, bo trudno zobaczyć maskę, którą nosisz od tak dawna, że przestała Ci uwierać. Program 30 dni to prowadzona praca krok po kroku nad tym, kim jesteś naprawdę, zanim znowu odegrasz kolejną wersję siebie napisaną przez kogoś innego.
Zobacz Program 30 dniNie musisz być kopią samca alfy z internetu ani uduchowionego chłopca od czułości. Jeśli musisz udawać kogoś, żeby być kochanym albo szanowanym, to nie jest miłość ani szacunek, to występ dla publiczności, której nawet nie lubisz. Masz prawo być prototypem, nie kolejną kopią.
