Frustracja mężczyzn to nie nienawiść do kobiet
Jakub Kotuła · Free Yourself Poland
Zanim ktoś zapyta, dlaczego tylu mężczyzn wygląda w internecie na wściekłych, warto zadać inne pytanie: co boli najbardziej? Nie rozstanie, nie odejście partnerki, nie to, że miała kogoś innego. To, że nikt nigdy nie zapytał, jak sobie z tym radzisz. Zamiast tego słyszałeś „bywa", „mówiłem ci", „będziesz miał lepszą", „nie bądź mięczakiem". Społeczeństwo dało kobietom przestrzeń na łzy, a mężczyźnie jedno prawo, do zapicia i milczenia. Ten tekst nie usprawiedliwia hejtu ani nienawiści, które faktycznie zalewają internet. Próbuje pokazać, skąd się bierze frustracja, zanim ktoś ją nazwie mizoginią i zamknie temat.
Nikt nie rodzi się pełen nienawiści
Większość mężczyzn, nawet tych, którzy piszą w sieci naprawdę przykre rzeczy, nie nienawidzi kobiet. Nienawidzi tego, że każda emocja jest traktowana jak słabość, że każda porażka to powód do wstydu, że potrzeba bliskości bywa wyśmiana. Nienawidzi poczucia, że jest kochany warunkowo, dopóki jest funkcjonalny, do rachunków, do noszenia ciężkich rzeczy, do bycia emocjonalnym workiem treningowym drugiej strony. 42% mężczyzn w Europie deklaruje, że nie ma ani jednego prawdziwego przyjaciela, a mężczyźni odpowiadają za większość samobójstw. Tłumione emocje nie znikają, wracają w innej formie, agresji, autoagresji, wycofania.
Podwójne standardy, które budują frustrację
Wielu mężczyzn ma dziś dość bycia jednocześnie wszystkim. Silny, ale nie za bardzo. Czuły, ale nie miękki. Dominujący, ale słuchający. Pracujący ciężko, ale zawsze obecny. Ma umieć rozmawiać o emocjach, chodzić na terapię, dzielić obowiązki, a jednocześnie prowadzić, decydować i zarabiać wystarczająco dużo, żeby nikt nie zapytał, czemu tak mało. Ten sam głos, który mówi „nie musisz być twardzielem", potrafi chwilę później ocenić, że facet, który pyta partnerkę o zdanie, jest niezdecydowany. Z tej sprzeczności, nie z samych kobiet, rodzi się duża część złości, którą później widać w komentarzach.
Skąd bierze się pociąg do redpilla
Kiedy internet daje facetowi poczucie bycia usłyszanym pierwszy raz w życiu, „twoje cierpienie ma sens, nie jesteś sam", to działa, bo nikt wcześniej tego nie powiedział. Problem w tym, że treści spod szyldu redpill bywają nie mapą, tylko krzykiem bólu, prowizorką dla kogoś, kto się topi, a nie strategią zdrowej relacji. Część mężczyzn traktuje to jak instrukcję do życia zamiast punktu wyjścia do dalszej pracy nad sobą, i zaczyna wierzyć, że każda relacja to gra, a każda okazana emocja to słabość. Psychologia ma na to nazwę, confirmation bias, szukanie dowodów nie po to, żeby coś zrozumieć, tylko żeby potwierdzić to, co już się czuje. Wtedy filozofia zamienia się w pałkę, a to, co miało być lekiem na samotność, staje się kolejną raną.
Zobacz cały odcinek na YouTube
Ten tekst powstał na bazie odcinka na kanale Free Yourself Poland, obejrzyj go w całości.
Dobre kobiety płacą za cudze winy
Mężczyzna, który wielokrotnie zderzył się z manipulacją, fałszywym oskarżeniem czy alienacją rodzicielską, przestaje widzieć w kobietach ludzi, zaczyna widzieć zagrożenie. To niesprawiedliwe wobec kobiet, które nic złego nie zrobiły, ale to one dostają na starcie mur nieufności zbudowany przez kogoś innego. Dzieje się to w obie strony, tylko rzadziej się o tym mówi, kiedy chodzi o mężczyzn. Sądy rodzinne przyznają ojcom pełną opiekę w mniej niż 5% przypadków, a około 70% ojców po rozwodzie ma ograniczony kontakt z dziećmi. To nie zawsze dlatego, że na to zasłużyli, czasem dlatego, że system od początku traktuje ich jako drugoplanowych.
Co można z tym zrobić, zamiast wybierać stronę barykady
Rozwiązaniem nie jest kolejny „samiec alfa" z internetu ani całkowite stłumienie złości i udawanie, że wszystko gra. Chodzi o odpowiedzialność, za to, co czujesz, co mówisz i co robisz, nawet kiedy świat wali się na głowę. O odwagę mówienia „nie" bez agresji i o zrozumienie siebie, zanim wejdziesz w kolejną komentarzową bitwę albo związek. Jeśli sam masz za sobą historię, w której czułeś się niesłyszany, niewystarczający albo sparaliżowany złością, której nie umiałeś nazwać, to nie jest coś, co trzeba nosić w milczeniu do końca życia. To wzorzec, który da się rozpoznać i zmienić, zanim ktoś inny znowu zapłaci za Twoją niewypowiedzianą frustrację.
Encyklopedia manipulacji pokazuje, jak działa confirmation bias, jak rozpoznać, kiedy ktoś (albo Ty sam) używa emocji jako narzędzia, i jak nie dać się wciągnąć w grę bez zasad.
Zobacz Encyklopedię manipulacjiNie chodzi o to, kto ma rację w wojnie płci, bo w wojnie bez zasad nie wygrywa nikt. Chodzi o to, żeby przestać grać w grę, której reguł nikt Ci nie wytłumaczył, i zacząć brać odpowiedzialność za to, co naprawdę czujesz, zamiast wylewać to na pierwszą osobę, która akurat stanie na drodze.
