Dlaczego mężczyźni milczą zamiast mówić, co czują | Free Yourself Poland
Felieton · emocje mężczyzn

Dlaczego mężczyźni milczą zamiast mówić, co czują

Jakub Kotuła · Free Yourself Poland

Wielu mężczyzn nie ma problemu z odczuwaniem emocji, ma problem z ich nazwaniem i wypowiedzeniem na głos, zanim zdążą się skumulować. Od dzieciństwa słyszą, żeby się opanować, wziąć w garść, nie robić dramatu, i uczą się, że jedyną społecznie akceptowaną emocją jest złość. Problem w tym, że pod złością prawie zawsze kryje się coś innego, zmęczenie, lęk, poczucie porażki, żal.

Gniew jako emocja zastępcza

Kiedy chłopiec dorasta w przekonaniu, że smutek czy strach są oznaką słabości, jego repertuar emocjonalny nie znika, tylko się zawęża do jednego dopuszczalnego wyjścia, gniewu. To wyjaśnia, dlaczego wielu dorosłych mężczyzn reaguje irytacją albo wybuchem tam, gdzie w gruncie rzeczy czują się zranieni, przytłoczeni albo bezradni. Gniew jest łatwiejszy do okazania publicznie, bo wygląda jak siła, nie jak podatność na zranienie. Problem w tym, że partner czy partnerka widzi tylko gniew, nie widzi tego, co jest pod spodem, i reaguje na powierzchnię, a nie na prawdziwą przyczynę.

Miniatura odcinka YouTube

Zobacz cały odcinek na YouTube

Ten tekst powstał na bazie odcinka na kanale Free Yourself Poland, obejrzyj go w całości.

Obejrzyj cały odcinek →

Ja czuję zamiast ty zawsze

Prosta zmiana w sposobie mówienia potrafi realnie zmienić przebieg rozmowy. Komunikat zaczynający się od „ty zawsze" albo „ty nigdy" automatycznie stawia drugą osobę w pozycji obronnej, bo brzmi jak oskarżenie. Komunikat zaczynający się od „ja czuję" opisuje własne doświadczenie, nie ocenia drugiej strony, i zostawia przestrzeń na rozmowę zamiast na kontratak. To nie jest sztuczka retoryczna, to zmiana w tym, co faktycznie się komunikuje, własne emocje zamiast zarzutów wobec kogoś innego.

Dlaczego warto zacząć mówić, zanim się skumuluje

Emocje, które są regularnie tłumione, nie znikają, czekają. Kumulują się aż do momentu, w którym wychodzą w formie nieproporcjonalnej do bieżącej sytuacji, wybuchu o coś drobnego, co w rzeczywistości jest tylko ostatnią kroplą po tygodniach milczenia. Nazywanie emocji na bieżąco, nawet niedoskonale, nawet niezręcznie na początku, jest znacznie zdrowsze niż czekanie, aż nagromadzi się ich tyle, że jedyną drogą wyjścia stanie się wybuch albo całkowite wycofanie.

Zbuduj fundament pod zdrową komunikację

Zanim znowu coś spieprzysz uczy nazywać emocje i budować świadomość siebie, zanim gniew stanie się jedynym dostępnym językiem.

Zobacz program

Mówienie o tym, co się czuje, nie jest oznaką słabości, jest umiejętnością, której większość mężczyzn nigdy nie miała okazji się nauczyć. Można ją zacząć ćwiczyć w każdym wieku, jednym prostym zdaniem naraz.

Newsletter

Zapisz się i bądź pierwszy

Zniżki, motywacja i info o nowych warsztatach, prosto na maila, zanim ogłosimy je wszystkim.

Zero spamu. Wypisujesz się jednym kliknięciem, kiedy chcesz.