Bojowa Bogini: moja opinia o cenie za bycie zauważonym
Jakub Kotuła · Free Yourself Poland
To jest mój felieton, moja opinia, nie diagnoza kliniczna i nie stwierdzony fakt. Nie znam Adrianny Boy, znanej jako Bojowa Bogini, osobiście i nie wiem, co naprawdę wydarzyło się w jej dzieciństwie. Ale kiedy patrzę na jej wizerunek, wytatuowaną twarz, rozcięty język, blizny, udział w brutalnych walkach freak fightowych, to jako ktoś, kto zawodowo zajmuje się psychologią relacji i traumy, mam swoją interpretację, i uważam, że warto ją wypowiedzieć na głos, właśnie jako punkt widzenia, a nie wyrok.
Co mówią o tym badania
Przełomowe badanie doktora Vincenta Felittiego i doktora Roberta Andy z 1998 roku, obejmujące ponad 17 000 dorosłych, wykazało jasny związek między niekorzystnymi doświadczeniami z dzieciństwa a zachowaniami autodestrukcyjnymi i problemami z akceptacją własnego ciała w dorosłości. Felitti odkrył ten mechanizm pracując z pacjentami ze skrajną otyłością, część z nich nieświadomie używała nadwagi jako fizycznej tarczy przed światem. Chirurg plastyczny Ronald Constantian, badając pacjentów uzależnionych od kolejnych zabiegów, doszedł do podobnego wniosku z drugiej strony tego samego mechanizmu: chorobliwe niezadowolenie z własnego wyglądu bywa somatycznym objawem starej rany, nie kaprysem.
Zobacz cały odcinek na YouTube
Ten tekst powstał na bazie odcinka na kanale Free Yourself Poland, obejrzyj go w całości.
Moja interpretacja, nie fakt
Patrząc na tę historię przez ten pryzmat, odczytuję jej ciało nie jako modę czy prowokację dla samej prowokacji, tylko jako coś, co wygląda na somatyczny pancerz tożsamościowy. Kiedy dorasta się w domu, w którym granice emocjonalne są systematycznie naruszane, a jeden z rodziców jest emocjonalnie nieobecny, ciało bywa jedyną rzeczą, nad którą ma się pełną kontrolę. Ekstremalne tatuaże i modyfikacje czytam jako sposób powiedzenia światu: to moje ciało, ja o nim decyduję, nikt inny nie ma do niego dostępu, oraz jako symboliczne odcięcie się od dawnej, bezbronnej wersji siebie. To moja hipoteza, zbudowana na ogólnych mechanizmach psychologicznych, nie wiedza o jej konkretnym życiu.
Algorytm jako sztuczny rodzic
Niezależnie od tego, co faktycznie wydarzyło się w jej dzieciństwie, uważam, że mechanizm, który widzę u wielu twórców szokujących treści, jest ten sam: platformy społecznościowe odpowiadają natychmiast i bezwarunkowo, jak idealny, czuły rodzic, każdy lajk to mała dawka dopaminy. Problem w tym, że ta walidacja jest płytka i nigdy nie nasyca prawdziwego głodu, więc kiedy zaangażowanie spada, pojawia się presja, żeby zrobić coś jeszcze bardziej drastycznego. To pętla, w którą łatwo wpaść, kiedy w dzieciństwie brakowało uwagi w bezpieczniejszej formie.
Encyklopedia manipulacji pomaga nazwać mechanizmy, które sprawiają, że szukamy akceptacji tam, gdzie nigdy jej nie znajdziemy w wystarczającej ilości.
Zobacz Encyklopedię manipulacjiJeśli mam rację, to, co spotkało ją w dzieciństwie, nigdy nie było jej winą. Ale, i to mówię z pełnym szacunkiem, jako dorosła kobieta ponosi dziś odpowiedzialność za to, co z tym zrobi. Prawdziwe uzdrowienie nie przychodzi z kolejną modyfikacją ciała, tylko z terapią, żałobą po tym, czego zabrakło, i odbudowaniem realnych relacji poza kamerą. To moja opinia, nie osąd jej jako człowieka.
